Kowadło własnej roboty

W życiu początkującego nożoroba przychodzi taki moment, kiedy posiadanie profesjonalnego kowadła staje się nie tylko odległym marzeniem, ale po prostu koniecznością. Nie każdy kształt da się zrobić za pomocą piły do metalu i szlifierki kątowej. Ba, niektóre elementy wykończenia aż proszą się o obróbkę młotkiem.
Stwarzanie kształtu noża według autorskiego pomysłu i koncepcji, wymaga od nas przyłożenia z dużą siłą energii kinetycznej do rozgrzanego metalu. Aby to w ogóle miało sens, musimy znaleźć solidną i równą powierzchnię, na której ułożymy nasz nóż. Niestety, kowalskie kowadło z prawdziwego zdarzenia to bardzo poważny wydatek. Więc jeśli w robieniu noży jesteśmy początkujący i/lub traktujemy to tylko jako hobby, to zwykle po przejrzeniu ofert w sieci, ocieramy łzy zawodu i wkładamy marzenia do kieszeni.
Na szczęście możemy stworzyć bardzo skuteczny zamiennik, który świetnie sprawdzi się na początku naszej przygody z kowalstwem. Jak zrobić kowadło? To na szczęście nie jest super skomplikowana operacja. Więc każdy średnio rozgarnięty i cierpliwy majsterkowicz może wykonać je sam. Najlepszym rozwiązaniem na początek, będzie wykorzystanie kawałka szyny kolejowej. Wykonany fabrycznie element, będzie solidny i da nam pewność, że nie dojdzie do niekontrolowanego wygięcia metalu. Wystarczy pojechać na najbliższy skup złomu i kupić 35-50 centymetrowy fragment szyny. W wyborze odpowiedniego fragmentu najważniejsze jest, żeby część toru, która stanie się naszą bitnią, była równa i gładka. Obróbka szlifierką to ciężki kawałek chleba, więc im mniej, tym lepiej oczywiście. Nie zapomnijcie sprawdzić przed kupnem czy przyszła bitnia jest dobrze utwardzona. Polecam sposób „na kulkę”. Bierzesz calową kulkę od łożyska i zrzucasz ją na bitnię z wysokości około 30 cm. Powinna ładnie się odbić, prawie wracając do ręki. Na takim kowadle będzie przyjemnie się kuło. Ale wróćmy do ekonomiki. W moim wypadku koszt zakupu był dziesięciokrotnie tańszy, niż kupno podobnego kowadła niskiej jakości. Zapłaciłem niecałe 50 złotych. Gdy już przetransportujemy szynę na miejsce, a nie jest to łatwy kawałek chleba, do gry wkroczą wiertarka i szlifierka kątowa. W podstawie szyny trzeba wywiercić otwory którymi przytwierdzamy kowadło do podłoża. W moim wypadku był to sporej wielkości pieniek drewniany. W podstawie szyny wywierciłem 4 otwory. Niektórym oczywiście wystarcza tylko jeden, ale ja chciałem mieć stabilne narzędzie. Poza tym jestem symetrystą i estetą. I tu w zasadzie można byłoby skończyć. Takie proste kowadło przypomina te japońskie. Ja zapragnąłem jednak mieć kowadło jednorożne. Dlatego nie obyło się bez iskier i smrodu palonych tarcz polerskich. Tarcza lamelkowa na szlifierkę i jazda. Za pomocą szlifierki lewy bok szyny uformowałem w róg kowadła. Nie zapomniałem oczywiście o 5 centymetrowym progu. Boki łączące bitnię z podstawą kowadła zaokrągliłem. Zostało tylko pomalowanie podstawy i boków farbą ,żeby nie rdzewiały. a następnie przykręcenie kowadła do podstawy.
Efektem pracy cieszę się do dzisiaj.Więc i wam polecam takie rozwiązanie. Na tym kowadle zrobiłem już kilkanaście noży. Na moje skromne potrzeby wystarcza z nawiązką.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here